Nowa część terminala w krakowskich Balicach to przykład infrastruktury „szytej na szybko”, ale cywilizowanej. Lotnisko zaadaptowało dawny terminal cargo na dodatkową strefę Non-Schengen, bo ruch pasażerski rośnie tu w tempie, które od dawna zaczęło przerastać możliwości głównego terminala. W godzinach szczytu hala odlotów potrafiła dosłownie pękać w szwach – szczególnie właśnie część obsługująca kierunki poza strefą Schengen.
Nowa przestrzeń nie udaje luksusowego terminala. To rozwiązanie z gatunku niskokosztowych i tymczasowych, ale jednocześnie dalekie od stereotypowego „blaszaka” czy lotniskowego „namiotu”. Infrastruktura bardziej przypomina uproszczony, funkcjonalny terminal regionalny niż prowizoryczną halę znaną z niektórych europejskich lotnisk. Widać, że całość przygotowano możliwie szybko i pragmatycznie, jednak wnętrza są jasne, czyste i całkiem estetyczne. Dominują tu industrialne elementy konstrukcji – odsłonięte instalacje, stalowe belki i surowy sufit – utrzymane głównie w odcieniach szarości, przełamanych jedynie pojedynczymi akcentami kolorystycznymi oraz dużą ilością światła wpadającego przez okna.
Sama nowa strefa odlotów jest dość skromna. Miejsca nie ma przesadnie dużo, choć dodatkowe rzędy siedzeń i rozdzielenie części ruchu powinny wyraźnie poprawić komfort w głównym terminalu. Widać też, że projekt podporządkowano przede wszystkim przepustowości, a nie przesadnej wygodzie pasażerów. Punkt gastronomiczny jest maleńki – bardziej przypomina lotniskową kawiarenkę niż pełnoprawną strefę jedzeniową, ale trudno było oczekiwać czegoś więcej po adaptacji dawnego zaplecza cargo o niedużych rozmiarach.
Dlatego większość pasażerów woli spędzać czas przed odlotem w restauracji tuż za kontrolą graniczną, która też zwykle bywa przepełniona. Największą zaletą nowej infrastruktury jest po prostu usprawnienie ruchu wylotowego. Nawet jeśli przestrzeń jest ograniczona, każda dodatkowa bramka i każdy metr powierzchni pomagają rozładować tłok, który w Balicach stał się już codziennością. Dzięki jej oddaniu przepustowość wzrosła – jak wskazuje zarząd Balic – od 1,5 do mln pasażerów rocznie.
Jest jednak problem, który pozostaje wciąż nierozwiązany: zbyt mała liczba stanowisk kontroli granicznej. Szczególnie odczuwają to obywatele państw spoza Unii Europejskiej (na niekorzyść wpływa implementacja wspólnotowego systemu Entry/Exit), dla których kolejki potrafią robić się absurdalnie długie. Wystarczy, że w podobnym czasie odlatuje kilka rejsów do Wielkiej Brytanii i strefa paszportowa momentalnie się korkuje.
A przecież to dopiero początek wyzwań. Balice czekają na powrót „normalnego” programu operacyjnego na Bliski Wschód. Gdy w pełni wrócą połączenia na Półwysep Arabski, sytuacja może zrobić się jeszcze trudniejsza. Obecny rozkład zakłada bliskie czasowo odloty do Dubaju, Szardży, Rijadu i Kuwejtu – czyli kierunków generujących duży ruch pasażerów wymagających pełnej kontroli granicznej. Bez zwiększenia liczby stanowisk i funkcjonariuszy nawet dodatkowy terminal może okazać się jedynie chwilowym oddechem dla szybko rosnącego lotniska.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.